Maraton Wróblowa 2016 zakończony

05-05-2016

Maraton Wróblowa 2016 zakończony.

 

 

Jest środa 04 maja 2016 godzina 602 czasu lokalnego, jesteśmy 14 godzin po zakończeniu jubileuszowego X Maratonu Karpiowego Wróblowa 2016. Większość ekip zapewne jeszcze słodko śpi korzystając z domowych luksusów - tym bardziej docenianych po pięciodniowej zasiadce. Moja natura nie pozwala na długie leżakowanie, trzeba wcześnie wstać i coś robić. W moim wypadku wszystkie emocje z tych kilku dni pozostały w wannie, więc trzeba wszytko - no może prawie wszystko opisać tak by pozostał po imprezie jakiś ślad, jeżeli o czymś zapomnę musicie mi wybaczyć. No więc było to tak. Na początku  jak zwykle mnóstwo organizacyjnych kłopotów, zmian, przesunięć, przetasowań i tak w koło. Kluczową dla nas organizatorów kwestią tegorocznego maratonu było zaakcentowanie, iż mamy do czynienia z jubileuszową imprezą. Najlepszym na to sposobem jest wprowadzenie zmian oraz podniesienie rangi imprezy. Co do zmian to było ich naprawdę dużo. Pierwszą techniczną zmianą było oznaczenie granic łowisk dla poszczególnych drużyn na wodzie poprzez zamontowanie stałych tyczek. Dla niektórych była to przeszkoda, dla innych ułatwienie. Z opinii które spłynęły do mojego ucha wynika, że jest to fajna sprawa, nie ma problemów z ustaleniem gdzie/kto ma łowić, w nocy tyczki również spisują się znakomicie po słabym nawet ich oświetleniu doskonale i precyzyjnie można obrać kierunek do nęcenia lub zarzucenia zestawu, ich wadą jest zbyt lekki obciążnik, dlatego dwie z nich udało się zawodnikom zwinąć razem z zestawem - poprawimy to . Kolejną zmianą było wprowadzenie 3 sektorów w których również odbywała się rywalizacja, a dzięki hojności sponsorów było o co walczyć. Zmianie uległ posiłek startowy, odeszliśmy od tysiącletniej tradycji grilla i na początek podawana była gorąca zupa grochowa oraz lokalny przysmak - pyszny smalec z ,,prawdziwym,, chlebem, solą i kiszonym ogórkiem a dla uzupełnienia elektrolitów  i rozkręcenia przed losowaniem - kawa i herbata. Następną zmianą był sposób losowania - ze względu na nierozwiązywalny wydawać by się mogło coroczny techniczny problem w trakcie losowania który był niezrozumiały dla niektórych, wprowadziliśmy zamiast jednego - dwa kompletu losów. Jeden służył do wylosowania drużyny, drugi do stanowiska. Dzięki temu obyło się bez zamieszania od razu na starcie. Następnym odejściem od długowiecznej tradycji była nieobecna dotychczas nagroda za złowienie pierwszej ryby powyżej 10 kg. Kolejna nowinka to nagrodę za złowienie największej ryby zawodów. Jest to w końcu sens naszego karpiowania i właśnie dla pobicia tego PB jeździmy z kijami to tu - to tam . Postanowiliśmy w tej sztandarowej kategorii ufundować nagrodę pieniężna w postaci bonu upominkowego do wykorzystania w sklepie wędkarskim Duxonshop. Jeśli chodzi o podniesienie rangi spotkania to na te okoliczność zaprosiliśmy do udziału reprezentacje ze znanych i uznanych klubów karpiowych z terenu polski południowej takich jak: Biecka Grupa Karpiowa Sazan, CarpPub Rzeszów, Sądecki Carp Klub, oczywiście mocna grupa Marker Team Jasło, przedstawiciele firm DUXON, PESCADORBAITS w osobach ich właścicieli oraz że się tak wyrażę nie zrzeszonych zapaleńców tej dyscypliny - w tym pierwszy raz w naszej imprezie Marysia i Janek Surdelowie - czarny koń maratonu. Zaprosiliśmy do udziału także gości z zaprzyjaźnionego okręgu wędkarskiego Ráckevei Dunaági Horgász Szövetség z Węgier. W tym wypadku pojawiła się bardzo mocna i utytułowana drużyna Kilián Béla i Horváth Károly. Całości dopełniał udział mediów. No więc po losowaniu wiadomo wszsycy do siebie montować badyle,  w międzyczasie sędzia Witek rozpoczyna swoją karuzelę od obejścia stanowisk i potwierdzenia czy wszyscy wszystko wiedzą jeśli chodzi o stronę techniczną. Całkiem nieźle wychodzi mu kontakt z Kiliánem i Károlym, tu przydaje się znajomość języka angielskiego bez której dogadanie się z nimi jest kosmicznie trudne - wiem coś otym ,,rozmawialiślmy,, przez kilka godzin - aż mnie ręce bolały. Niby Polak z Wegrem dwa bratanki ..... ale nie wiem jak się dogadują w tej rodzinie ?.  O piętnastej strzał i pooooszłooo.  Rozpoczęło się spokojnie, zestawy do wody, troszkę trzeba zanęcić tu w zalezności od obranej przez drużyne taktyki i miejsca trochę ziarna trochę kulki no i wiadomo leciutka integracja. Pogoda niestety nas nie rozpieszczała, wiatr, deszcz, zimno, szlejące cisnienie więc i integracja dla niektórych się przeciągneła co dnia następnego miało opłakane konsekwencje. Ale pierwsze koty za płoty .... lecimy dalej. W drugim dniu spotkania zarysował się ogólny obraz kilku ekip z parciem na pudło w tym wspomnianego czarnego konia spotkania stanowisko nr 11 Marysi i Janka - myślę, że nie obrażą się za te poufałość ale takie niestety są konsekwencje wzięcia udziału w naszym maratonie. Należy też wpsomnieć o drugiej niewiaście startującej w maratonie Anecie która wzięła udział w zawodach z mężem Robertem oraz prywatnym nie narodzonym jeszcze Team-runnerem - życzymy szczęśliwego rozwiązania i oby mody poszedł w ślady mamy i taty. Udział i wkład pań w takich zawodach jast niebagatelny. Po pierwsze biorą w nich czynny udzał, po drugie jeśli nie, to one wydały zgodę na przebywanie poza domem ich męższczyzny w środowisku dla siebie co najmniej nieprzyjaznym, po trzecie odwiedzają swoje duże dzieci w trakcie imprezy donosząc na swoich pięknych nogach obiadki, sałatki, ciasteczka i Bóg wie co jeszcze,  po czwarte towarzyszą tym wariatom znosząc ich wybryki i narzekania - że nie je, że sąsiad łowi za blisko itp. itd. Tak że szacun dla was drogie panie za wszystko. Wróćmy z powrotem do sedna.  Jak wspomniałem kilka ekip otrzymało dar od losu w postaci chętnych do współpracy ryb w swoim łowisku, reszta drużyn na razie nie miała szansy zmoczyć podbieraka. Nadzeja jednak nie opuszczała nikogo. Sedzia sukcesywnie co kilka godzin dokonywał obchodu wokóło zbiornika. W tym rytuale niezmiennie od kilku lat towarzyszy mu Grzesiek . Startuje od nas z bazy tak koło 10 rano i tyle go widzieli do wieczora. W tym czasie kontrolę nad jego umysłem przejmuje Witek. Oczywiście cały czas mamy z młodym kontakt wzrokowy. Grzesiek do bazy wraca wyłącznie na posiłki i sen. Taki rytm wybiera sam kiedy jak w tym wypadku nie może łowić. Więc maszeruje niosąc worek do ważenia i wagę. Z każdym ich obejsciem dochodzą sygnały o powiększającej się różnicy pomiędzy liderami a pozostała częścią ekip. Tak mija kolejny dzień i kolejny. Tu wypada wpsomnieć o naszym ,,czarnym koniu,, czyli Marysi i Jnku którzy po cichutku bez szumu i rozgłosu łowili sobie spokojnie pod sadem na 11-ce. Są jaskrawym dowodem na to, że nie pompowanie kasy w najnowocześniejsze technologie, nie ciuchy, stojaki  i bajery są przyczyną sukcesu a zwyczajnie wędkarskie doświadczenie, spokój, cisza na stanowisku, racjonalne myślenie o tym co się robi dają najlepsze efekty. Pokazali, że panująca do tej pory opinia o tej miejscówce jest nieprawdziwa. Panował pogląd że na zawodach 11-ka łowi przez dwa góra trzy dni a po tym czasie odcina brania w tym miejscu. Przyczyn doszukiwano się wielu; a to bobry, a to sum, a to po prostu nie je. Okazało się że można łowić tak aby po pierwsze utrzymać przed sobą rybę, dyskretnie zachęcić ją do współpracy, skłonić do systematycznych brań, nie spłoszyć jej i nie spalić łowiska nie przemyślanymi do końca poczynaniami. A wszystko to przez cały czas - do końca - do ostatnich godzin imprezy. Faktem jest, że miejscówka ta jest wymagająca, trzeba naprawdę mocno się skupić aby jej nie spalić. Im się to udało w 100%-ach. Patrząc z perspektywy zawodów i bajecznego wyniku jaki osiągnęli (o którym później) mogą śmiało otwierać szkółkę dla zaawansowanych. Można się naprawdę wiele od nich nauczyć. Dotychczasowi faworyci musieli ustąpić pola życiowemu doświadczeniu i rozwadze, korona kilkuletnich zwycięzców spadła z głowy - no cóż - taki jest los wędkarza sportowego ''raz na wozie raz pod wozem''. Wracamy do pozostałych. Tutaj sprawa wyglada następująco. Grzesiek z Sebkiem w końcu wzięli się do roboty, Misiek z Marcinem nie..... Marcin z Miśkiem też zaskoczyli. Wszyscy gonią lasek w którym zagniździli się Staszka z Jackiem. Chłopaki w Wegier też coć podławiają, nie są to może giganty ale radocha jest taka jakby wyłowili 30+, mają też amurka do wagi. Ostatnia noc spotkania:  w sektorze MEUS-a prym wiodą Marek z Józkiem na 1-ce, w sektorze Carp Rock Cafe 11-ce mogłaby w zasadzie zwinąć kije sa daleeeeeko w przodzie, w sektorze DUXON rozpoczął się bój śmiertelny trzech ekip. Tu emocje sięgają zenitu, Marcin i Misiek z Jokera w krótkim czasie dochodzą do Staszka i Jacka z lasku i Grześka z Sebkem na palecie a nastepnie sadowią się na 2 miejscu. Różnica kilku kilogramów w przypadku karpiarzy jest mikroskopijna i jedna ryba zmienia wszsytko. Tak było właśnie w tym wypadku. Każde odezwanie się syganała na którymś z tych trzech stanowisk powoduje natychmiastową reakcję pozostałych i nerwowe spoglądanie - ma branie czy ustawia ???. W zasadzie do ostatniej minutu nie było wiadomo kto zajmie jaką pozycję - chodziło o jedną rybę do wagi ! różnica pomiędzy czwartym a drugim miejscem wynosiła 3,5 kg. O 15 jest strzał - koooniec. Trzeba jechać na drugi brzeg na ceremonię rozdania nagród i ogłoszenie wynków. Nasza ekipa w tych zawodach robiła niestety jedynie za tło i ludzi od noszenia nagród - ale gdyby nie my ....... Przed ogłoszeniem wynków i rozdaniem nagród wszyscy wiedzą kto w tym roku poniesie puchar zwycięzcy do domu. Na osłodę dla wielkich i mniejszych przegranych ciasteczko serwuje Piotrek. Marysia z Jankiem pojawiają się nieco onieśmieleni i wzruszeni wrzawą jaka panuje wokół ich Teamu i całym tym zamieszaniem - zdaje się pierwszy raz startują w takim wydarzeniu. W rybaczówce trwa liczenie kilogramów pod czujnym okiem Prezesa Koła Nr 1 PZW Jasło. W tej chwili niektórzy przecierają oczy ze zdumienia jakie są wyniki maratonu a szczególnie liderów, wrucimy do nich za moment. Teraz chcielibyśmy przejść do podziękowań dla naszych sponsorów bez których prestiż i ranga imprezy nie była by tak wielka. A więc po kolei.

    

Sektor 1 Firma MEUS - Producent corasz szerzej docenianej nie tylko w kraju lecz również za granicą całej gamy przynęt i zanęt wędkarskich - nasz niezawodny wieloletni i szczodry sponsor. Rozmowy z tą firmą o sponsoringu sprowadzają się do wykonania telefonu  w celu ustaleniu na kiedy produkty maja zostać dostarczone. Każdorazowo otrzymujemy taką ich ilość, że można dostać przepukliny. Tego roku oprucz pamiątkowych firmowych koszulek nagrodą było roczny zapas (100 kg !!) przynęt i zanęt tej firmy dla zwycięzkiej drużyny.      

Sektor 2 Carp Rock Cafe - Rafał Jedliński. Składamy gorące podziękowanie dla wielkiego mentora wędkarstwa, przyjaciela tej wody, pasjonata sportu wędkarskiego, propagatora wielu dyscyplin w tym wędkarstwa karpiowego, założyciela klubu karpiowego Carp Rock Cafe, znanego dla wielu z nas jako ,,Rendżers,, (on sam o tej ksywie do tej pory nie wiedział). Rafał ufundował dla wszystkich zawodników swojego sektora pamiątkowe szklane kostki, a dla zwycięzców przepiękne puchary rodem z formuły pierwszej oraz nagrody w postaci dwóch czarnych Rod Pod-ów włoskiej firmy Meccanica Vadese Nick Evolution 3C - Rafał - jeszcze raz dzięki.

Sektor 3 Firma DUXON - Andrzej Pluta właściciel super zaopatrzonego sklepu wędkarskiego Duxonshop w Tychach. Składamy również serdeczne podziękowanie za ufundowanie nagród w sektorze. Mimo krótkiej znajomości udało nam się zawiązać współpracę na takim poziomie, że oprócz ufundowanych nagród, Andrzej zadeklarował swój udział w zawodach. Niestety obowiązki biuznesowe nie pozwoliły mu na to. Szkoda, lecz mamy nadzieję że w przszyszłości spotkamy się przy kijach. Może jakaś lekka integracja ? Firma DUXON ufundowała nagrodę dla zwycięzkiej drużyny w swoim sektorze dwa śpiwory Rod Chuthinson ALL SEANSON SLEEPING BAG. Oczywiście jeszcze raz dziękujemy za te nagrody które pozwolą no komfortowe i ciepłe spędzenie nocnych zasiadek.

Kolejni sponsorzy to: Firma CrazyCarp - Krzystof Skiba właściciel równie doskonale zaopatrzonego sklepu wędkarskiego w Kępnie. Dzięki jego wspaniałemu podejściu do naszej pasji mamy zagwarantowany od wielu lat zakup nagród w zawodach po super atrakcyjnych cenach. Ludzi z takim podejściem do tematu jest niestety coraz mniej. Dziękujemy zatem Krzyśkowi za jego wspaniałomyślność, polecamy się na kolejne lata i życzymy zdrowia abyśmy jak najdłużej mogli się cieszyć z takich rabatów. 

Firma Baltic Wood - Pan Prezes Grzegorz Wójcik ufundował nagrodę pieniężną która pozwolił na czterodniowe wykarmienie całej tej bandy. Dziękujemy panu prezesowi za wkład finansowy dzięki któremu mogliśmy się skupić na łowieniu a nie przygotowywaniu posiłków. A na marginesie zapraszamy Pana na wypoczynek z wędką na nasze łowisko - a nóż przybędzie kolejny karpiarz.

 Firma GUARDI - Pan Prezes Robet Kołeczek - fundator nagrody pieniężnej dzięki której mogliśmy przejść z oklepanych pucharów wręczanych zwycięzcom   na pięknie wykonane grawertony z pamiątkową fotką wszystkich uczestników. Dziękujemy Robertowi i zachęcamy do zmiany dyscypliny na kapiowanie.  Taki zawodnik również by nam się przydał

 Firma PESCADORBAITS - Krzysiek Piechota fundator nagrody za pierwszą złowiona rybę powyżej 10 kg. Nagrodą był świetny podbierak firmy StarBaits oraz kobra. Krzysiek to stały bywalec naszych zawodów. Nie pokazała jeszcze w pełni swoich wędkarskich możliwości, ale czai się nam za plecami

 Na koniec nasze skromne osoby czyli Darek i Piotrek z 13-tki znany w szerszych kręgach jako ,,szwagier,,. My także dołożyliśmy swoje przysłowiowe pięć groszy i ufudowaliśmy wspomniane już dwa piękne grawertony dla zwycięzców tegorocznego maratonu.  

Dziękujemy także Okręgowi PZW w Krośnie właścicielowi tak wspaniałego zbiornika oraz zarządowi Koła Nr 1 w Jaśle w szczególności jego prezesowi Panu Piotrowi Marchewkce który zawsze przychylnym okiem spogląda w naszą stronę i w miarę możliwości własnych i koła wspiera wiele akcji przeprowadzonych na Wróblowej. Dziękujem za możliwość rozegrania imprezy na tej wspaniałej wodzie. Dziękujemy uczestnikom za profesjonalizm, kulturę i klasę. WIELKIE dzięki panie i panowie. Na koniec dziękujemy Witkowi Lupie - sędziemu tegorocznego maratonu. Zważył furę ryb, zrobił  na piechotę 40 km. Dogadał się z Węgrami - to chyba największy sukces. Witek wykazuje się zawsze spokojem, opanowaniem i profesjonalizmem w sędziowaniu, nie uznaje w tym temacie kompromisów. Brawo, brawo, brawo Witek (i nie siedź długo w USA bo czekają kolejne zawody)   Ufff, było tego..... Dobra teraz wyniki, uwaga... będzie sią działo: Dla dodatkowego podkreślenia rangi imprezy i dodania jej smaczku czyli tej przysłowiowej wisienki na torcie jest fak wręczania nagród przez aktualnego miłościwie nam panującego Mistrza Świata w wędkarstwie muchowym Prezesa naszego koła Piotra Marchewkę wielkiego pasjonata wędkarstwa i przyjaciela zbiornika Wróblowa.   

- Zwycięzcy sektora MEUS drużyna ze stanowiska Nr 1 Marek Stanuch/Józef Stanuch z wynikiem - 80,500 kg

 nagroda roczny zapas (100 kg !! po 5 dych na twarz) przynęt i zanęt tej firmy

 - Zwycięzcy sektora Carp Rock Cafe  drużyna ze stanowiska Nr 11 Marysia Surdel/Jan Surdel z wynikiem - 352,900 kg

 nagrody dwa czarne Rod Pody włoskiej firmy Meccanica Vadese Nick Evolution 3C

- Zwycięzcy sektora DUXON  drużyna ze stanowiska JOKER Marcin (góral)Górski/Piotrek (miś) Niedźwiedź z wynikiem - 146,600 kg

 nagroda dwa śpiwory Rod Chuthinson ALL SEANSON SLEEPING BAG.

- Zwycięzca w rywalizacji za pierwszą złowioną rybę powyrzej 10 kg - Staszek Wojdyła ze stanowiska Nr 16 karp - 14,125 kg

 nagroda podbierak firmy StarBaits oraz kobra

Klasyfikacja generalna:

  miejsce 1 drużyna ze stanowiska 11 Marysia i Jan Surdel z kosmicznym wynikiem - 352,900 kg

  nagroda dwa pontony Colibri KM-260

 miejsce 2 drużyna ze stanowiska JOKER Marcin (góral)Górski/Piotrek (miś) Niedźwiedź z wynikiem - 146,600 kg

 nagroda dwa łużka karpiowe Rod Hutchinson

 miejsce 3 drużyna ze stanowiska 14 Grzesiek Rączka/Sebastian Szarek z wynikiem - 144,700 kg

 nagroda dwie maty NASH + 2stojaki do ważenia + dwa worki Anaconda.

Nagroda za największą złowioną rybę zawodów powędrowała do Staszka Wojdyły ze stanowiska Nr 16 karp -  14,125 kg

 nagroda bon upominkowy o wartości 1000 zł do wykorzystania w sklepie Duxonshop.

Łączna waga złowionych ryb - 1152,875 kg - nowy oficjalny rekord łowiska Wróblowa !!!!

Jak widać pisząc w latach poprzednich o niespotykanych i niemożliwych do pobicia rekordach byłem w błędzie. Ten rok i ci zawodnicy pokazali na co ich stać. Również właściwie gospodarowana woda płaci tak spektakularnymi wynikami. Potencjał Wróblowej nie został jeszcze w pełni odkryty. Dość powiedzieć  że w tegorocznych zawodach łowiła tak naprawdę zaledwie połowa drużyn. Pozostali niestety nie mieli w sowich łowiskach ryb, które ze względu na porę roku nie pływają jescze po całum zborniku. Na koniec zdanie o kolegach z Węgier którzy wykazali się chartem ducha i wysoką kultura osobistą a także profesjonalnym podejsciem do tematu zawody karpiowe. Po złowieniu każdej ryby obchodzili się z nią jak gdyby była z kryształu. Można ich znaleźć pod adresem www.rdhsz.hu . Ze zdjęć które pokazywali w telefonie z przepięknymi dzikusami o wielkości małego pontonu każdy wynika, że nie są to goście z pierwszej łapanki. Potecjał ich wody, a jest to odnoga Dunaju o długości kilkudziesięciu kilometrów i zamknięta po obu końcach śluzami żeglownymi jest naprawdę imponujący. Jednorazowe zarybianie wygląda u nich w ten sposób, że zostają zaproszeni goście z rządu Wegier oraz prominenci w składzie około 150 osób i do wody trafia 150 ton ryb jednorazowo !! . Osobniki karpi 20+ to w zasadzie standard. Amury mają również takie, że trzeba wiązać stojaki do koła.  Warto dbać i pielęgnować kontakty z takimi ludźmi, bo jednak czasem można gdzieś dalej pojechać i rybkę ukłuć.  Dziękujemy wszystkim za udział w imprezie, zawiedzionym możemy obiecać, że kiedyś napewno będzie lepiej i do zobaczyska nad wodą.  

Darek W

   

Kalendarium

pnwtśrczwptsond
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
Google map

Kontakt

Klub Karpiowy MarkerTeam
przy Kole nr 1 w Jaśle
ul. Wałowa 2 A
38-200 Jasło

 

Osoba kontaktowa:
Prezes Zarządu
Marcin Górski
tel. +48 661 914 263
e-mail: gomarski@wp.pl

Jasło
Temperatura: 6.1 [°C]
Wilgotność: 58 [%]
Wiatr: 3 [km/h]
Ciśnienie: 1013.89 [mb]